fbpx

Ujście Wisły wpisane na tzw. Listę Ramsarską

Ujście Wisły w prestiżowym gronie szczególnie cennych przyrodniczo obszarów na świecie – czytamy na www.radiogdansk.pl. Teren znalazł się na tak zwanej Liście Ramsarskiej wyróżniającej obszary wodno-błotne o międzynarodowym znaczeniu. Podobnych miejsc w Polsce jest zaledwie 15. 

– Na pewno należy chwalić się tym, że w granicach administracyjnych dużego miasta, częściowo na styku z infrastrukturą portową udało się utrzymać i zachować tak cenne dla ptaków wędrownych miejsce, że znalazło się na liście 2293 obszarów na całym świecie – mówi Joanna Jarosik z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. – Dotychczas można się było chwalić rezerwatem, który jest obszarem o randze krajowej, Natura 2000, która wchłonęła rezerwaty Ptasi Raj i Mewia Łacha jest siecią europejską. Teraz mamy diament w koronie – dodaje.

Na Liście Ramsarskiej na Pomorzu są Słowiński Park Narodowy i Jezioro Drużno. Od stycznia tego roku także Torfowiska Doliny Izery i Stawy Przemkowskie w pobliżu Szprotawy.

Na świecie do obszarów ujętych w Konwencji Ramsarskiej zaliczono wiele terenów zalewowych mórz i oceanów, ale też deltę Selengi nad jeziorem Bajkał.

Z obecności na liście płyną zobowiązania zachowania walorów chronionych terenów – podkreślają przyrodnicy. W przypadku Ujścia Wisły to nie tylko ptaki, ale i foki.

Przeszedł szlak rzeki Wisły od źródła po ujście

„Szlak Wisły” ukończony. Mateusz Waligóra przeszedł pieszo prawie 1200 km. Martwi mnie wiele rzeczy związanych z przyszłością Wisły: nasza ignorancja, to, że odwróciliśmy się od niej plecami. Waligóra w swoją podróż wyruszył 2 września z trójstyku granic – polskiej, czeskiej i słowackiej. Potem odwiedził źródła Wisły na zboczach Baraniej Góry, a następnie kierował się na północ, by po 46 dniach, 17 października, dojść do ujścia największej polskiej rzeki w Morzu Bałtyckim.

Wzdłuż jej brzegów przemierzył siedem województw, kilkadziesiąt miast, setki wiosek. Najczęściej spał w namiocie, a sprzęt ciągnął na przyczepce. Gdyby nie pandemia, tej wyprawy prawdopodobnie by nie było. Waligóra od lat jeździ w najbardziej odludne miejsca planety – dwa lata temu jako pierwszy samotnie przeszedł mongolską część pustyni Gobi. Pokonywał pustynie w Boliwii i Australii, a na rowerze przejechał Andy. „Nigdy wcześniej nie pomyślałem o tym, aby przejść Polskę. Nie znam kraju, w którym żyję od 33 lat. Z tego powodu na myśl o postawieniu pierwszego kroku czuję ekscytację podobną do tej, która pojawiła się, gdy rozpoczynałem marsz przez pustynię Gobi albo rowerową podróż przez Andy” – pisał przed wyprawą.

– Teraz wiem, że wyruszenie na „Szlak Wisły” było najlepszym możliwym pomysłem. Żadna forma podróży nie daje takiego wglądu w rzeczywistość jak pieszy marsz. Jego tempo pozwala przyjrzeć się wszystkiemu bez pośpiechu, poczuć każdy centymetr drogi, wysłuchać historii ludzi spotkanych na trasie – powiedział Waligóra, gdy doszedł do Ujścia Wisły w Morzu Bałtyckim.

W ciągu 45 dni miał wiele przygód – odkrył piękno Puszczy Niepołomickiej, spał na pokładzie jedynej na świecie łodzi typu dubas, obok jego namiotu odbywało się rykowisko, a w okolicach Oświęcimia spotkał olbrzymiego jelenia. Nad Wisłą, jedną z ostatnich dużych dzikich rzek Europy, Waligóra widział setki tysięcy ptaków, ale też dziesiątki nielegalnych wysypisk śmieci.

– Czasami czułem totalną dzikość otoczenia, innym razem odwracałem wzrok, by ciągle nie zadawać sobie pytań, dlaczego ktoś wyrzuca starą lodówkę w krzaki. Mam za to inne pytania – mówi podróżnik. I wylicza: – Czy Wisła wysycha? Co się z nią stanie, gdy dalej będą rosnąć temperatury? Co ze zwierzętami, dla których jest domem? Czy jeszcze kiedyś będą pływać w niej ogromne łososie? Czy czekają nas gwałtowne powodzie? Czy Wisła nas bardziej łączy czy dzieli?

Część odpowiedzi już znam, również dzięki współpracy z Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy, którego eksperci tłumaczyli mi, na czym polega wyjątkowość Wisły i jakie stoją przed nią, a tak naprawdę przed nami, wyzwania – mówi podróżnik.

Resztę odpowiedzi, jak zapowiada, pozna w ciągu przyszłych miesięcy. Razem z dziennikarzem Dominikiem Szczepańskim („Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza”, „Spod zamarzniętych powiek” – biografia Adam Bielecki) chcą wydać wspólnie książkę „Szlak Wisły. 1200 km pieszej przygody”.

– Będzie to opowieść o przygodzie, która jest w zasięgu każdego z nas. Wzdłuż Wisły poznałem niezwykłych ludzi: szkutników, poszukiwaczy skarbów, pozytywnych wariatów, filozofów-samouków. Zwierzali się, odkrywali przede mną swoje historie. Chciałbym opisać te spotkania, próbując też przekazać, że nie jesteśmy tak poróżnieni, jak mówią o tym media. Polska nie jest idealna, ale na szlaku zawsze spotykała mnie życzliwość. Chciałbym też zastanowić się nad losem, który czeka Wisłę w następnych latach. Książkę wydajemy z Dominikiem sami, można nam pomóc poprzez zakupienie jej w przedsprzedaży na portalu Polakpotrafi.pl i na www.mateuszwaligora.com – mówi Waligóra.

Publikację wzbogacą zdjęcia Aliny Kondrat, która towarzyszyła Waligórze podczas wyprawy. Za edycję zdjęć odpowiada Iwona El Tanbouli-Jabłońska, dyrektor artystyczna National Geographic Polska, a za skład F11-Studio.Książkę możecie zamówić tu: https://polakpotrafi.pl/…/pomoz-nam-wydac-ksiazke-o…

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt według ustawień przeglądarki.
X
X